Maria Szweda: Przypadek dyrektora liceum czyli czy konkursy na dyrektora szkoły są konieczne?
Byłam dyrektorem liceum przez 14 lat. Od 1993 d0 2007 roku.
Od 2 lat jestem na emeryturze , chociaż mogłam jeszcze pełnić tę funkcję do 2011 roku.
Decyzja o przejściu na emeryturę nie była spowodowana ani wiekiem ani chorobą, ale wydarzeniami, jakie miały miejsce w ostatnich latach mojego dyrektorowania w liceum.
Kiedy w 2003 roku kończyła się moja druga kadencja na stanowisku dyrektora prezydent miasta przedłużył mi powierzenie tego stanowiska na okres jednego roku, motywując swą decyzję tym, że za rok miasto planuje połączyć liceum z przylegającym do niego gimnazjum w zespół szkół. Po ostrych protestach środowiska zrezygnowało z tych planów.
W sierpniu 2004 roku prezydent ponownie powierzył mi pełnienie obowiązków dyrektora ale już do czasu powierzenia stanowiska kandydatowi wyłonionemu w drodze konkursu. W listopadzie tego samego roku miasto ogłosiło konkurs na dyrektora w moim liceum, który odbył się 7 stycznia 2005 roku. Do konkursu przystąpiłam i byłam jednym z dwóch kandydatów na to stanowisko. Moim konkurentem była nauczyciel wychowania fizycznego( bez żadnych doświadczeń w zarządzaniu szkołą) z pobliskiego liceum z tego samego miasta.
Konkurs wygrałam, jednak po konkursie przewodnicząca konkursu wiceprezydent miasta gratulując mi dodała jednocześnie, abym się za bardzo nie cieszyła wygraną , ponieważ wygranie konkursu jeszcze nie oznacza powołania na stanowisko dyrektora. Podobną uwagę uczyniła wizytator z kuratorium oświaty też członek komisji konkursowej. Do końca stycznia nie otrzymałam żadnej informacji i powołania na stanowisko, a nieoficjalnie różne źródła donosiły, że mój konkurs będzie unieważniony. Sytuacja stawała się dla mnie niejasna i mało komfortowa.
W dniu 18 lutego zostałam wezwana do wiceprezydent miasta, która w obecności naczelniczki wydziału organizacyjnego wręczyła mi pismo prezydenta podpisane w zastępstwie, jeszcze wtedy nie wiedziałam przez kogo (podpis był niewyraźny) o unieważnieniu wygranego przez mnie konkursu z powodu jak się wyraziła pani prezydent mojej "lojalki", jaką miałam spowodować przy wyborze członków rady pedagogicznej do komisji konkursowej.
Długo nie mogłam ochłonąć z szoku jaki przeżyłam w gabinecie wiceprezydent , nie uzyskałam też żadnej odpowiedzi , na jakiej podstawie taki krok uczyniono, dlaczego tak późno się o tym dowiaduję i jakie mam szanse obrony.
Stąd jeszcze w lutym po pisemnej zgodzie prezydenta zapoznałam się z dokumentacją konkursową , w której żadnych uwag i zastrzeżeń co do przebiegu i nieprawidłowości konkursu nie było.
Od 1 marca prezydent miasta ponownie powierzył mi pełnienie obowiązków dyrektora liceum do czasu powierzenia stanowiska kandydatowi wyłonionemu w drodze konkursu.
Zdesperowana sytuacją w jakiej się znalazłam, wystosowałam pismo do prezydenta miasta z prośbą o uchylenie decyzji jako niesprawiedliwej i naruszającej prawo oraz wystosowała pismo w tej sprawie do Sądu Pracy.
Niestety, prezydent podtrzymał swoje stanowisko w sprawie unieważnienia konkursu.
W związku z tym wystosowałam skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach.
W tym czasie nie czekając na decyzję sądu, miasto zaplanowało ponowny konkurs na dyrektora w moim liceum, który dopiero po interwencji prawnika został odwołany. W konsekwencji w sierpniu, a potem w lutym 2006 roku otrzymałam dwukrotne pisemne powierzenia pełnienia obowiązków dyrektora do czasu /zdaniem miasta/ rozstrzygnięcia konkursu. W maju 2006 roku Sąd Administracyjny wydał wyrok w mojej sprawie, w którym stwierdził, że decyzja prezydenta była niezgodna z prawem.
Konsekwencją wyroku było powierzenie mi stanowiska dyrektora liceum do 2011 roku. Zdając sobie sprawę z sytuacji jaka zaistniała, dla dobra mojego liceum we wrześniu 2007 roku podjęłam decyzje o odejściu na emeryturę.
Wiem, że nie jestem odosobniona w walce swoje prawa i godność dyrektora szkoły, że takich sytuacji jak moja dotyczących nieprawidłowości w konkursach na dyrektorów szkół jest więcej.
Może nadeszła pora, aby zastanowić się nad jakością i potrzebą konkursów. Może ten sposób powoływania dyrektorów już się przeżył.
Jeżeli organ prowadzący powołuje dyrektora szkoły , to niech ma też prawo go sobie wybrać. Wtedy nie będzie dochodziło do fikcyjnych konkursów i niedomówień.
Gdyby prezydent uczciwie ze mną rozmawiał przed konkursem i powiedział mi, że ma swojego kandydata na dyrektora szkoły i że mnie na tym stanowisku dalej nie widzi, to nie startowałabym w konkursie. Po co ta fałszywa gra i udawanie demokracji, której nie ma.
Do dzisiaj nie rozumiem tej całej sytuacji, która wytworzyła się wokół mnie w tamtych latach. I nie rozumiem tamtych ludzi zamieszanych w intrygi wokół mnie. Przez 34 lata byłam nauczycielem w tym liceum a przez ostatnie 14 lat jego dyrektorem. Zawsze dobro liceum stawiałam ponad wszystko. Szkoła miała wyrazisty charakter i prestiż. Była nowatorska, podejmowała wyzwania na miarę swoich możliwości i zdolności uczniów.
Rozwijałam własne inicjatywy, współpracowałam ze środowiskiem lokalnym, regionalnym, wyjeżdżałam do zaprzyjaźnionych szkół w Europie, organizowałam wymianę uczniów zapraszałam wybitne osobistości ze świata polityki, kultury czy władz samorządowych. Moja szkoła uważana była za jedną z najaktywniejszych w regionie. Byłam dumna, że kieruję taką szkołą. Większość nauczycieli akceptowała mój styl kierowania szkołą i identyfikowała się z nim.
W pełni realizowałam misję i wizję szkoły, która była głęboko osadzona w środowisku, pielęgnowała jego tradycję i kulturę, która wyposażała wychowanka w gruntową wiedzę ogólną, posiadającego umiejętność myślenia twórczego, problemowego i abstrakcyjnego oraz wykazującego postawę tolerancji i otwartości i która kształtowała jego osobowość, zachowania oraz postawy w oparciu o system wartości i ideałów akceptowanych przez rodziców, szkołę i środowisko , wreszcie przygotowywała go do aktywnego i twórczego uczestnictwa w życiu regionu i poza regionem.
W oświacie należy wiele zmienić, w tym także sposób powoływania dyrektora szkoły.
Każda placówka oświatowa powinna mieć kompetentnego, odważnego i niezastraszanego dyrektora, żeby taki był, to nie może być zależny od przypadkowych ludzi, którzy tworzą komisje konkursowe i nie znają szkoły ani jej specyfiki.
Maria Szweda
Â

Super nagrody w kilka dni:)
Cos jak lotto typujesz liczby po losowaniu wygrywasz nagrody:)
I-pody, telefony, doladowania telefonu itp.
Zapraszam bo warto:)