Barbara Nowak (prezes TNSP) O konkursach na stanowisko dyrektora szkoły
W Ustawie z dnia 19 marca 2009r. o zmianie Ustawy o Systemie Oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw z dn. 7 kwietnia 2009 roku zostały ustalone proporcje składu komisji konkursowej na stanowisko dyrektora szkoły. Ustawodawca zagwarantował przedstawicielom organu prowadzącego (najczęściej samorządu) i organu sprawującego nadzór pedagogiczny większość głosów. Razem mają co najmniej pięć głosów. Nauczyciele i rodzice delegują do komisji po jednym przedstawicielu, podobnie sprawa wygląda z zakładowymi organizacjami zawodowymi. Jest również w Ustawie zapisane zastrzeżenie, że gdy łączna liczba członków komisji wytypowanych przez nauczycieli, rodziców i związki zawodowe jest większa od liczby członków reprezentujących organy prowadzący i sprawujący nadzór pedagogiczny, to liczbę tych ostatnich należy zwiększyć.
Taki zapis stwarza sytuację, w której tak naprawdę decyzję o wyborze dyrektora podejmują przedstawiciele organów, a zwłaszcza najsilniej reprezentowany (w liczbie trzech osób) organ prowadzący, czyli najczęściej w polskiej rzeczywistości samorząd gminny. Wyraźnie uprzywilejowani samorządowcy będą preferować ludzi realizujących politykę samorządu. Dla gmin ważne są przede wszystkim pieniądze. Brutalnie mówiąc dobra szkoła, to tania szkoła. Tania szkoła ma liczne klasy, liczne grupy na lekcjach w-f, nie zasypuje organu prowadzącego prośbami o remonty, zakupy, sama zarabia pieniądze, które wzbogacają budżet szkoły. Dyrektor, który spełnia w tym zakresie oczekiwania Samorządu może liczyć na poparcie jego przedstawicieli. Nie chcę tu wspominać o absolutnie nagannej sytuacji, jakimi są, z tego co słyszę i o czym pisze Pani Maria Szweda, częste układy „kolesi”.
Jaki powinien być skład komisji konkursowej?
Myślę, że ustalenie składu komisji powinno wynikać w prostej linii z odpowiedzi na pytanie, jakich chcemy dyrektorów. Czy mają to być osoby kreatywne, z pomysłem na szkołę, odważne; czy wręcz odwrotnie pragniemy urzędników, co prawda rzetelnie wykonujących polecenia, ale równocześnie nie sprawiających kłopotów swoją ponadprzeciętną aktywnością. Dzisiejszy skład komisji, gdzie organ prowadzący ma największą liczbę głosów czyni realnym niebezpieczeństwo wyboru osób biernych, skwapliwie wykonujących polecenia władz, bez potrzeby wykazywania się własną inwencją, stale obawiających się popadnięcia w niełaskę zwierzchników.
Jeżeli jednak chcemy, aby kierował szkołą człowiek z pasją, wizją, komisja musi się składać z takich osób, dla których właśnie te cechy są wartością. Myślę, że komisja złożona z trzech nauczycieli szkoły, której konkurs dotyczy, dwóch przedstawicieli organu nadzoru, jednym przedstawicielu organu prowadzącego dawała by szansę wyboru takiego właśnie dyrektora.
